Uważacie, że w lecie Bałtyk jest zimny, zabijacie gwoździami okna już w październiku i nosicie 10 warstw ciuchów (jak Szymek)? Jeżeli tak to koniecznie musicie dać się przekonać do morsowania! 😉 Jak nie wiecie jak zacząć i z czym to się je to przedstawiamy jak to wygląda z naszej perspektywy.

Po co to wszystko

W ostatnim czasie morsowanie stało się niezwykle popularne, każdy celebryta, bloger, macho i prawdziwy instagramowy przewodnik tłumów chce mieć zdjęcie z tyłkiem w zimnej wodzie. Dlaczego? bo dzięki temu tłumy robią WOW!! No więc skoro już omówiliśmy podstawowe w dzisiejszych czasach motywatory, to warto by jednak wspomnieć o rzeczywistych powodach całego tego zamieszania. Powodów dla których warto przełamać się i wleźć do tej pieruńsko zimnej wody jest kilka, z naszej perspektywy najważniejsze to:

  1. Hartowanie własnego ciała czyli wzrost odporności, jak wiadomo każda Łowczyni i każdy Łowca Wrażeń muszą być twardsi niż stal. Wystawianie organizmu na trudne warunki powoduje, że się na nie uodparniamy.
  2. Szybsza regeneracja mięśni i rekonwalescencja po kontuzjach. Przydatne dla wszystkich, którym ciężkie treningi nie są obce. Dobrze wszyscy wiemy, że sport to zdrowie ale… kontuzje o dziwo się zdarzają (potwierdzamy to własnym doświadczeniem, mamy też na to sporą ilość kwitów od lekarzy).
  3. Poprawa krążenia, stymulacja układu krążenia, każdy z nas potrzebuje serducha jak dzwon by dawało radę podczas wszystkich zwariowanych aktywności i nie stanęło np. podczas skoku z dachu czy też innej wieży.

Dodatkowo należy wspomnieć, iż dzięki morsowanie podobno przyśpiesza spalanie tkanki tłuszczowej, ujędrnia ciało i redukuje cellulit. A jeżeli to wszystko to dla Was za mało by zamienić ciepły kocyk, na mniej ciepłą wodę to może do Was trafią teksty o opuszczeniu strefy komfortu i zrobieniu czegoś zupełnie szalonego by życie jest za krótkie by przeżyć je na kanapie 😉

Jak zacząć

Cała zabawa z wejściem do wody, zaczyna się od porządnej rozgrzewki przed wejściem. To jest element, o którym absolutnie nie możecie zapomnieć. Jeżeli nie wiecie jak ją przeprowadzić, nie ma z Wami nikogo kto może pomóc, to my polecamy z 10 min pobiegać. Bieganie jest naturalnym ruchem i rozgrzewa całe ciało, do tego kilka serii pompek, przysiadów, burpee i powinno wystarczyć. Ewentualnie podrzucamy Wam na zdjęciu rozgrzeweczkę przesympatycznych morsów z Zielonki (zdjęcie poniżej).

Plum…

Do wody wchodzicie, nie wbiegacie i nie wskakujecie! Najlepiej zrobić to pewnym, zdecydowanym krokiem. Nie czas się tutaj liczy więc bez napinania się, nie musicie od razu spędzić w wodzie 15 min i przepłynąć kilometra. My zaczynaliśmy od 30-45 sekund i out. Po wyjściu z wody oczywiście nie stajemy! tylko dogrzewamy ciało czyli „BIEGIEM MARSZ” 😉 Jak już chwile pobiegacie to możecie znowu wejść do wody na druga sesję. Tutaj wrażenia będą już ciekawsze, powinniście poczuć igiełki na skórze. Jak uznacie, że dwie sesje są dla Was wystarczające i osiągnęliście już „nirwanę” to pakujecie się w ciepłe ciuchy, przybijacie sobie piątki, strzelacie fotę i ruszacie na zasłużoną ciepłą herbatę.

Co zabrać

Jeżeli chodzi o technikalia to z własnego doświadczenia powiemy Wam, że najważniejsza jest ekipa pozytywnych ludzi, z którymi zdecydujecie się przeżyć swój pierwszy raz 😉. To oni dodają odwagi albo też mobilizują samym spojrzeniem, wywierając presję „wymiękasz?” 😀 Jeżeli nie znasz nikogo takiego to śmiało pisz do nas, z przyjemnością wpakujemy się z Tobą do zimnej wody. No ale poważnie to co zabrać:

  1. Wygodne ciuchy do rozgrzewki,
  2. Ciepłe ciuchy, które założysz po,
  3. Kostium kąpielowy (załóż już w domu, nie będziesz musiał/a przebierać się dwa razy),
  4. Czapka, rękawiczki (wchodzimy w nich do wody),
  5. Noprenowe butki ew. buty do wody (przydatne by nie łazić po lodzie / śniegu / kamieniach),
  6. Mata, którą położysz na ziemi by się na niej przebrać po wyjściu z wody

Wrażenia

Morsowanie nie jest dla każdego, nie każdy lubi zimno, Łowcy w kwestii morsowania są podzieleni. Dla części z nas pierwszy raz zdecydowanie był ostatnim (mięczaki hehe), dla innych pierwszy raz okazał się wstępem do co tygodniowego morsowania. Zgadzamy się, co do tego, że wejście do zimnej wody nie jest jakąś super przyjemnością ale możecie wierzyć, bądź nie ale naprawdę nie jest tak zimno jak mogłoby się wydawać, a już druga sesja i uczucie delikatnych igiełek wbijających się w ciało daje sporo funu. Jak do tego dorzucicie świetną grupę ludzi, aspekty zdrowotne i satysfakcję jaką się odczuwa po wyjściu z wody, to zdecydowanie jest to jedna z takich rzeczy, od których warto zaczynać zimowy niedzielny poranek.

To jak, kto chciałby razem z nami zmierzyć się z zimną wodą? 😀