Życie łowcy czasem przynosi nieoczekiwane wyzwania. Takim wyzwaniem była kontuzja jaka mnie spotkała pierwszego dnia majowego urlopu w zeszłym roku. Stała się ona lekcją, która może posłużyć za swego rodzaju inspirację. Z jednej strony wpis można potraktować jako pararozwojowy motywator – to w żadnym wypadku nie jest jego cel. Z drugiej strony, kilka z opisanych tutaj technik pomogło mi w najtrudniejszym do tej pory fizycznym wyzwaniu jakiemu musiałem sprostać. Może komuś to również pomoże lub zainspiruje…
Przed Wami wpis z przemyśleniami. Miejscami pompatyczny, miejscami z lekką szyderą.
Jedenaście lekcji zamieściłem na samym końcu.

Czytasz całość na własną odpowiedzialność 🙂

Łowcy kontuzji

Misją łowców jest inspirowanie do nowych aktywności i ruszenia się z kanapy. Realizowane przez nas wyzwania sportowe mogą być czasem traktowane z przymrużeniem oka. W końcu kto o zdrowych zmysłach chciałby 20 kilometrów biec w mrozie, przedzierać się przez zasieki czy melioracyjne kanały. Wymaga to dobrej sprawności fizyczne i lekko zwichniętej psychiki. Tym bardziej rozumiem głosy, powątpiewania mówiące, że dane łowieckie wyzwanie sportowe jest zupełnie bez sensu. Może to po prostu nie być dla kogoś interesujące.
Nasze historie mogą przez to wzbudzać podobne emocje jak te, które prezentujemy na zdjęciu poniżej…

Tym bardziej kontuzja jaką złapałem zupełnie zmieniła moją perspektywę na ruch i sprawność fizyczną. Przeniosła mnie z poziomu, w miarę sprawnego gościa (pokonany maraton, ukończone wymagające biegi z przeszkodami i wojskowe) do absolutnych podstaw ruchowych (brak możliwości zgięcia nogi ze względu na zanik mięśni).
Stała się to, dla mnie, dużą lekcją pokory. Lekcją którą mam nadzieję będę mógł wykorzystać przy kolejnych celach czy wyzwaniach.

Maja kontuzja w łowieckim świecie nie jest niestety odosobniona. Przez chwilę zastanawialiśmy się czy nie zrobić odnogi bloga – Łowcy Kontuzji…

Łowcy kontuzji w całej okazałości

〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️

Krótka historia mojej przygody (w kilku aktach)

  • Dzień zero – umiejętnie zafundowałem sobie przedłużenie urlopu o kilka tygodni oraz dłuższą drzemkę.
    Sabaticial jest popularny ostatnio wśród łowców. Tym sposobem można powiedzieć, że zainspirowałem Tomka (był zresztą ze mną w dniu zero). On jednak Sabatical zrealizowało go w nieco odmienny i przyjemniejszy sposób kilka miesięcy później.
    W ramach testowania nowych wrażeń poznałem smak niektórych środków odurzających – morfina zdecydowanie daje radę. To wszystko dzięki wieloodkłamkowemu złamaniu kości piszczelowej. Tej łowieckiej atrakcji zdecydowanie nie polecam!
    Zdjęcie poniżej jeszcze z przed atrakcji.
    Włoskie pagórki mają mi coś do oddania
  • Tydzień 1 i 2 – tak naprawdę wakacyjny urlop z ograniczonym dostępem do elokwencji.
    Ogromna pomoc bliższych i dalszych znajomych. Pomoc i wsparcie zrobiło magię w kolejnych tygodniach –
    bardzo dziękuję 🙂
    〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️
  • Tydzień 3 – powrót do Polski fajna taksówką.
    Cała karetka na mój własny użytek!
  • Tydzień 4 – ciekawe odkrycie, że samemu nie mogę ruszać nogą.
    Wystarczają 3 tygodnie, aby nastąpił zanik mięśni. Zaczynam powoli spinać mięśnie, aby wróciła jakakolwiek funkcjonalność. Zapada decyzja, że nie ma co się mazać tylko trzeba zacząć mocno działać.
    Dla mniej wrażliwych zdecydowałem, że …
    〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️
  • Tydzień 5 – sam ruszyłem nogą!
    Dziwnie to brzmi, acz był to dla mnie sukces na miarę przebiegniętego Maratonu. Zaczynają się kolejne wyzwania. Próba siadania / wstawania. Pierwszy krok. Już wiem co mógł czuć Amstrong na księżycu.
    〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️
  • Tydzień 6 – 12 – bicie kolejnych rekordów chodu.
    Zaczynając od niewyobrażalnych 500 metrów. Po tym dystansie konieczne było spędzenie kilku dłuższych chwil na ławce. Zaczynałem w zabójczym tempie 400 metrów w godzinę. Rekordy kończyłem na kilku kilometrach. Codzienna rehabilitacja i własne ćwiczenia. Łącznie od 4 do 6 godzin dziennie poświęcanych bezpośrednio na poprawę swojego stanu fizycznego. Po części również psychicznego.
    W 12 tygodniu sumując wszystkie dystanse przespacerowałem łącznie dystans Maratonu.Rekordy bite na chodziku i o kólach
    〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️
  • Tydzień 12-15 – stałem się rozpoznawalnym szaleńcem w parku Street Workout, 🙂
    No i wchodzi MU z dodatkowym obciążeniem metalowego stabilizatora. Znalazłem swoją sportową niszę…
  • Tydzień 16 – dobre zrastanie się nogi oraz mobilność umożliwiają zdjęcie stabilizatora.
    Zdjęcie następuje szybciej niż mówiły rokowania niektórych lekarzy.
  • Tydzień 17– stopniowy powrót do ćwiczeń po operacji.
    〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️
  • Tydzień 18 – 21 – dodanie do treningów spokojnych truchtów, na coraz dłuższych dystansach.
  • Tydzień 20 – 22 – mocniejsze treningi i truchty.
    〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️
  • Tydzień 23-24 – mentalnie przekonywanie siebie, że już nie ma kontuzji…
    〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️
  • Tydzień 25 –postanowiłem oficjalnie zakończyć okres kontuzji!
    W terminie wyznaczonym pierwotnie na operację, pokonałem półmaraton – 166 dni po złamaniu.
    Uczucie po półmaratonie wyjątkowe!

〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️

Kilka wniosków

Wszystko może brzmieć łatwo i przyjemnie. Takie zdecydowanie nie było.
Całość powrotu do formy mogła by się nie udać gdyby nie kilka bardzo pomocnych elementów. Może właśnie one będą dla Was inspiracją, jeżeli macie przed sobą trudne wyzwanie do pokonania.

Poniżej 11 przemyśleń:

Kontuzja w 3 aktach

  1. Otaczaj się ludźmi, którzy Cię wspierają
    Proste i oczywiste, a jednocześnie najbardziej skuteczne. Dziękuję za każdą mniejszą i większą „przybitą piątkę” w tamtym czasie! 🙂
    Niewielkie gesty robią robotę! Dzięki!
    〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️
  2. Zdefiniuj dlaczego chce coś zmienić
    Trywialne, acz pomaga w chwilach zwątpienia. Takich chwil nie da się uniknąć. Niezależnie co usłyszycie od przeróżnych mówców motywacyjnych w kwestii pozytywnego nastawienia i bycia optymistycznym. W wyzwaniach, tych mniejszych i większych, spotkasz wiele rozczarowań i porażek. Dobrze zdefiniowane „Dlaczego” może zarówno pomóc w wyzwaniach sportowych jak i sprawdza się w biznesie. Polecam ten Ted Talk Simona Sinka.
    Niestety samo „dlaczego” i szczere chęci to nie wszytko.
    〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️
  3. Postaw sobie cele, które będą związane z twoimi zainteresowaniami hobby lub tym co lubisz robić
    Dążenie do czegoś co nie sprawia Ci radości może być katorgą, a nie wyzwaniem.
    〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️
  4. Przestań rozmyślać po prostu zacznij działać
    Niby proste, acz prawdziwe. Polecam tym bardziej z film Krzysztofa Gonciarza z lekkim przymrużeniem oka w tym temacie. Parafrazując pytanie z filmu – jak wrócić do sprawności po kontuzji? Po prostu trzeba zacząć wracać do sprawności.
    〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️
  5. Bądź konsekwentny i wytrwały
    Bez konsekwencji i poru nie odniesiesz celu. Czasem to niestety boli. Łącznie podczas trwania kontuzji poświęcałem od 4 do 6 godzin dziennie bezpośrednio na poprawę swojego stanu fizycznego.
    Lekko pompatycznie, acz nie wiem jak inaczej to opisać 🙂
    〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️
  6. Dziel swój cel na mniejsze elementy
    Nie da się zjeść słonia w całości. Chodź niektórzy mają duży apetyt.
    Krok po kroku można dojść do półmaratonu od zera – sprawdziłem! 🙂
    〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️
  7. Doceniaj i ciesz się z drobnych sukcesów
    Proste, ale wielokrotnie zapominane. W tym przypadku sukcesem było dla mnie samodzielne wstanie z łóżka, wyjście na korytarz, zrobienie 500 m. spaceru, zrobienie 2 km spaceru, potruchtanie przez kilka sekund, potruchtanie kilka kilometrów, przebiegnięcie półmaratonu. Dziękuję raz jeszcze za wsparcie przy tych mniejszych i większych wyzwaniach – patrz punkt 1!
    〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️
  8. Eksperymentuj
    Nie mogło zabraknąć tego elementu. Jak na łowcę i freaka od usprawnień biznesu przystało. Zawsze jest więcej niż jedna droga do celu. Niestety nie zawsze wiadomo, która jest najlepsza. Warto przetestować kilka i wtedy zdecydować. By to zrobić sensownie, ważny jest kolejny punkt.
    〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️
  9. Obserwuj i analizuj siebie (wskaźniki)
    Monitoruj swoje działania w różnych obszarach. Sprawdzaj co nie działa i zastanawiaj się jak na to możesz wpłynąć. Warto konsultować się z mądrzejszymi od siebie. Szczególnie ukłony do fizjo oraz lekarzy, którzy podpowiedzieli co robić. Oni dokładnie wiedzieli na jakie parametry monitorować i co sprawdzać pod kątem mobilności i gotowości do ruchu. Niestety sam w niejednym obszarze zapominam o takim monitoringu. Daje to wiele do myślenia i powoduje różne konsekwencje…
    〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️
  10. Ty jesteś kierowcą – od ciebie zależy gdzie dojdziesz
    Nie zwalaj na innych. Czasem trzeba przełknąć niesmaczny nektar porażki lub słodki smak sukcesu.
    〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️
  11. Trudne sytuacje traktuj jako szanse
    Jakkolwiek brzmi to patetycznie bardzo mocno pomaga przezwyciężyć trudności. Ja na przykład dużo więcej wiem o anatomii kończyny w szczególności prawej oraz taśmach anatomicznych i powięziach. Czy jest to kluczowa wiedza?
    Nie sądzę, ale zawsze coś można z niej wyciągnąć. A przynajmniej tak sobie tłumacze tą całą zabawę 🙂
    〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️〰️

Mam nadzieję, że tekst nie zanudził Was za bardzo. Tak wyglądało natomiast jedno z wyzwań jakie Łowca napotkał na swojej drodze.

Dla tych co dotrwali do końca mały bonus! Brodacz o kulach żonglujący piłkami 🙂
Miałem trochę czasu by wrócić do lekko zapomnianych umiejętności.

 

Dodatkowo link do mojej strony jako coacha.