Wchodząc na pokład samolotu, nie raz zaglądaliśmy za uchylone drzwiczki kabiny pilotów. Liczba wskaźników i guzików robiła za każdym razem ogromne wrażenie. Niestety marzenie z dzieciństwa i wejście do kabiny nie było przez długi czas zrealizowane. Zmieniło się to za sprawą AirPoint – symulatora lotu samolotem.

Zostań pilotem Boeing 737 w symulatorze AirPoint

Możliwość wzniesienia się w przestworza fascynowała ludzi od wieków. Dzięki braciom Wright marzenia ludzi zaczęły być możliwe w XX wieku. Niezmiernie fascynujące wydaje się sterowanie tymi maszynami. Tym bardziej jeżeli mówimy o dużych samolotach pasażerskich. Coś co wydaje się w pierwszej chwili nierealne do przetestowania dla przeciętnego kowalskiego może być jednak możliwe w AirPoint.

Symulator lotu AirPoint umożliwia sprawdzanie swoich sił w tej wyjątkowej czynności jaką jest sterowanie Boeing 737. Jest to najpopularniejszy na świecie wąskokadłubowy samolot pasażerski. Możemy poczuć się jak prawdziwy pilot, a wszystko w bezpiecznych warunkach wirtualnego świata. Co ciekawe na symulatorze AirPoint manewrów uczą się również przyszli piloci. Pomaga im to przejść kwalifikacje do linii lotniczych. Zatem chwila zabawy, w której możemy uczestniczyć, oddaje tak naprawdę realne zachowania tych latających maszyn.

Na czym to polega

Po przyjściu do symulatora dostaniemy, krótką instrukcje oraz wprowadzenie. Następnie wspólnie z instruktorem decydujemy jaki trening będzie przeprowadzony. W naszym przypadku mieliśmy wystartować oraz wylądować na Saint Martin. Jest to wyspa znana z filmików, w których samoloty lądują tuż nad głowami plażowiczów. Dwóch łowców miało sprzyjające warunki pogodowe, trzeci zaś otrzymał deszczową pogodę oraz w pewnym momencie zasymulowaną awarię silnika.

Pierwsze wrażenia z pozycji pilota były dla nas identyczne. Liczba wskaźników oraz guzików naprawdę nas zaskoczyła. Poznanie ich wszystkich wymaga długiego treningu. Sam start nie jest natomiast skomplikowany. W celu wystartowania maszyny należy uruchomić silniki. Prędkość ustawić na poziomie 300 – 400 km/h. Takie parametry umożliwiają wystartowanie samolotu. Gdy nabierzemy wyznaczonej prędkości trzeba przyciągnąć wolant (ster umieszczony między nogami pilta) do siebie. To pozwoli oderwać się od pasa startowego. Późniejsze sterowanie samolotem odbywa się właśnie za pomocą wolantu. Przyciągnięcie wolantu do siebie powoduje wznoszenie samolotu, odepchnięcie jego opadanie.  Pilnując 15 stopni wznoszenia nabieramy wysokości aż do pułapu rejsowego. Większy kąt nachylenia nie jest wskazany do prawidłowego lotu.

Tyle w teorii. Praktyka wymaga zaś odpowiedniego dogrania tych wszystkich czynności jednocześnie.

Niezmiernie istotne są spokojne ruchy i pełna kontrola tego co się robi. Tak naprawdę aby skręcić wystarczy raz szybko przekręcić wolant a następnie wrócić do pozycji neutralnej. Reszta zadzieje się siłą rozpędu. Ważny jest spokój i opanowanie. Podczas wykonywania tych manewrów symulator kilkukrotnie sygnalizował nam zbyt długie przytrzymanie skrętu i utratę prędkości.

Lądowanie wymaga jeszcze większej precyzji i spokoju. Abyśmy lepiej zrozumieli na czym polega ten manewr, zacytowano nam bohatera bajki Toy Story – Buzza Astrala. Określił on lądowanie po prostu jako „spadanie do celu”. W tej definicji jest dużo prawdy. Jeżeli chcemy wylądować należy zmniejszyć prędkość, tak aby samolot powoli rozpoczął wytracenie siły nośnej, a co za tym idzie zaczął opadać. Przed samym wylądowaniem należy przyciągnąć lekko wolant do siebie. Umiejętne wykonanie tego manewru zapewni miękkie spotkanie ze stałym lądem.

Bezpieczeństwo

Symulator pokazał nam jak bezpiecznym środkiem transportu jest samolot. Większość urządzeń jest zdublowana (redundantna), aby umożliwić dalsze działanie w razie awarii – podwójne silniki, systemy sterowania, wolanty, radia do komunikacji, systemy gps i bezwładności. Co więcej część z urządzeń poza wersją elektroniczną ma również wersję manualną. Podczas lotu jest również 2 pilotów. Jeden odpowiada za lot drugi zaś monitoruje poszczególne wskaźniki. Tak naprawdę, aby wydarzył się wypadek musi zbiec się jednocześnie kilka niekorzystnych zdarzeń.

Naszym zdaniem

Szymek Łowca

Możliwość znalezienia się na miejscu pilota samolotu była wyjątkowym doświadczaniem. Byłem zaskoczony liczbą wskaźników oraz dostępnych komunikatów. Samolot udało się wystartować i wylądować dzięki trafnym podpowiedzią i pomocy instruktora. Jednocześnie dostępne wizualizację i grafiki pozwalały uwierzyć, że naprawdę zasiada się za sterami ogromnej maszyny lotniczej nie zaś symulatora. Po tym doświadczeniu tym bardziej będę doceniał pracę jaką codziennie wykonuje załoga samolotów pasażerskich. Kto wie może kiedyś uda mi się zasiąść za sterami prawdziwego samolotu tylko w mniejszym rozmiarze 🙂

Szeryf Łowca

TOP GUN – film, który zna pewnie każdy z nas, dzięki tej produkcji marzyłem by zostać pilotem i usiąść za sterami F-14 Tomcat, no i oczywiście jeździć na moto jak Tom Cruise. O ile marzenie motocyklowe udało się już pare lat temu zrealizować, o tyle dokonywać podniebnych akrobacji nie miałem jeszcze szczęścia. Wizyta w AirPoint miała być pośrednim spełnieniem marzeń o lataniu, może 737 to nie F-14, a symulator nie jest kokpitem i nie odczuje się przeciążeń i adrenaliny związanej z włączeniem dopalaczy, ale i tak było warto!

Zaskakuje ilość przycisków i brak przyciska „fire” ale wrażeń za to dostarczają trudne warunki pogodowe i awarie symulowane przez naszego instruktora. Wylądowanie 737 na małym lotnisku przy bocznym wietrze, na jednym silniku z zerowym doświadczeniem z lądowań (miałem za sobą już 1 start, pare minut wcześniej;) jest sztuką dość trudną ale dającą sporo satysfakcji. Okazało się, że przy odpowiednich warunkach Boeing 737 potrafi driftować na śliskim pasie lotniska…

Zdecydowanie polecam każdemu, kto kiedyś marzył o lataniu… mi jednak zabrakło możliwości strącenia kilku MIGów z rakiet Sidewinder lub wpakowania serii z działek podczas walki kołowej 😀

Zarzyk Łowca

Młodzieńcze marzenie o lataniu kontra rzeczywistość złożonych sekwencji i spraw do sprawdzenia w kokpicie. Tak mogę opisać swoje spotkanie w symulatorze AirPoint. Latanie zawsze mnie pociągało, kojarzyło mi się z wyzwoleniem, wolnością i brakiem ograniczeń.

Latanie na symulatorze lotów rejsowych było dla mnie z goła innym doświadczeniem. Nie, że nieciekawym ale zupełnie innym. Nasz instruktor i pilot pokazał nam bardzo precyzyjnie systemy, parametry i możliwości samolotu. Szkolenie było poprowadzone ze świetnym entuzjazmem i prawdziwą pasją do latania. Jednak w tym wydaniu kojarzy mi się to zdecydowanie bardziej z pracą, niż moim dziecięcym marzeniem o lataniu. Tak więc ja będę szukał swojej przygody w mniejszych samolotach.

 

Podsumowując łowieckie wrażenia

Zdecydowanie polecamy każdemu chodź raz przyjść do symulatora AirPoint i zobaczyć jak wygląda praca pilotów samolotów. Jest to szczególnie ciekawe doświadczenie przed zbliżającym się sezonem jesienno-zimowy dalszych podróży samolotowych.